Skip to Content

TXOKO Posts

Eguzkilore, czyli Genesis po baskijsku

Marzec 6, 2016 • txoko

eguzkilore1

Teść, wyraźnie w swoim żywiole, brzęczał kosiarką spalinową z takim zaangażowaniem, jakby przygotowywał Wembley na otwarcie sezonu, a nie strzygł trawę w domku letniskowym wujka Jesusa. My goniliśmy za nim z grabiami, nic więc dziwnego, że niezbyt wyraźnie dotarł do nas głos Mamy Baska, która wyszła z wiklinowym koszem, zamachała do nas kozikiem, a potem podążyła ścieżką w las. Zanotowałam, że poszła na grzyby i że na pewno wróci na obiad. Każdy Bask wraca na obiad. W tej kwestii się nie pomyliłam, kiedy jednak pokazała nam zawartość koszyka, zamarłam z przerażenia. Cztery dorodne dziewięćsiły bezłodygowe. Równie piękne, co chronione.

– Zobacz, co ci teściowa przyniosła, żeby strzec was przed wiedźmami! – wykrzyknęła nie kryjąc dumy i poleciła mi wybrać sobie jeden z kwiatów.

Nie chciałam brać udziału w tej zbrodni na naturze, ale jak tu zaprotestować, kiedy teściowa i wiedźma występują w jednym zdaniu? Finish reading Eguzkilore, czyli Genesis po baskijsku

Dumny jak Bask

Luty 13, 2016 • txoko

– Zjawiskowo! – wykrzyknęłam rozkoszując się panoramą Barcelony rozpościerającą się u naszych stóp.

W odpowiedzi Bask wymruczał coś bez przekonania, powiercił się chwilę na ławce i chyba poczuł się w obowiązku coś mi wytłumaczyć:

– Doceniam ten widok, ale nic na to nie poradzę, mieszkam w najpiękniejszym mieście na świecie.

– Ja też! – Jak Rejtan rozdarłam na piersiach koszulę i nabrałam powietrza, by podeprzeć emocjonalny okrzyk patriotyczny merytorycznymi argumentami przemawiającymi na korzyść Szczecina.

– No tak, ale ja naprawdę… – odpowiedział mrużąc oczy i wystawiając twarz do sierpniowego słońca, dając mi tym do zrozumienia, że nie mamy o czym dyskutować.

Tę rozmowę odbyliśmy jakieś dziesięć lat temu. Dziś nie zdziwiłaby mnie krztyna współczucia i lekko kpiący ton jego wypowiedzi. I wcale nie dlatego, że teraz już znam San Sebastian i doceniam jego walory, lecz dlatego, że poznałam wielu Basków. Finish reading Dumny jak Bask

Szczęśliwa pomyłka i sos miód-malina

Luty 6, 2016 • txoko

market

Z kuchni dobiegł mnie odgłos garnka przesuwanego po kuchence. Wielokrotnie i z dużą prędkością. Zaciekawiona stanęłam w progu.

– Co tak szurasz tym garem? – zapytałam Baska.

– Robię dorsza – odpowiedział nie odrywając wzroku od ryby w naczyniu.

– Szurniętego?!

– W zielonym sosie na bazie pil pil. – Uśmiechnął się zdecydowanie bardziej do naszego obiadu niż do mnie.

Podeszłam bliżej, żeby sprawdzić, czy dorsz zzieleniał od nadmiaru atrakcji i teraz już oboje wpatrywaliśmy się w magiczny spektakl. Na skutek energicznego potrząsania kawałki ryby uwalniały krople tłuszczu, który łączył się z ciepłą oliwą w mazisty, aromatyczny sos. Dwie ciecze gęstniejące we wspólnym pląsie. Alchemia kuchenna wykraczająca poza ciasne okowy rozumu, który rzadko stoi przy garach. Finish reading Szczęśliwa pomyłka i sos miód-malina